Nadszedł moment aby pożegnać się z Jordanią i wrócić do Izraela. Z Petry do granicy w Aqabie przedostaliśmy się taksówka. Bardzo się spieszyliśmy bo mieliśmy wynajęty samochód w Eilacie i chcieliśmy jak naszybciej dostać się do Jerozolimy. Czekał nas cały dzień drogi.  Przez granice przeszliśmy bardzo sprawnie i szybko dostaliśmy się do biura w którym mieliśmy odebrać samochód.

   I tu się zaczęły problemy. Pani nie była zbyt pomocna i okazało się że aby wynająć samochód musimy mieć depozyt na kącie wielkości 1000 euro o czym wcześniej nie wiedzieliśmy. Wynajmując samochód przez stronkę Ryanera podano nam informacje że depozyt ma być wielkości 500E. Na szczęście w dobie internetu mogłam szybko skontaktować się z siostra która zrobiła mi przelew. Udało się, ale oczywiście przeszło mi przez myśl że może to jest znak żeby się jeszcze rozmyślić, że powinniśmy jednak pojechać autobusem. Przeważały jednak koszty ekonomiczne, samochód okazywał się dużo tańszym środkiem transportu.
   Do Jerozolimy dojechaliśmy około godziny 20:00. Na szczęście dzieci przez większość drogi spały. Szczęśliwi że już za chwilę odpoczniemy w hostelu i zadowoleni, że udało nam się dotrzeć na miejsce bez GPS, tylko z mapą, niestety czekała nas jeszcze jedna przeszkoda. Okazało się, że w Jerozolimie wcale nie jest tak łatwo znaleźć miejsce parkingowe. Zamierzaliśmy zostawić samochód na 4 noce. Oczywiście jest mnóstwo płatnych parkingów, ale niestety od nas wołali zabójczej ceny.  Mimo tego że na wielu parkingach były tabliczki na których widniało, że cena postoju to 40 szekli za dobę, na turystach chcieli zarobić dużo więcej. Targowanie nie wchodziło w grę. Byliśmy załamani, telefony nam się rozładowały i nie mieliśmy GPS. Zmęczeni i rozczarowani zaparkowaliśmy na chwilę, aby się zastanowić co dalej. Nie muszę już oczywiście wspominać o tym, że dzieciaki już miały serdecznie dosyć podróży i wrzeszczały z tyłu samochodu. Dzięki Bogu, nadeszła pomoc z nieba, znaleźliśmy Pana,  który zaoferował nam zaparkowanie na jego prywatnym parking przy hotelu w którym pracował. Zapłaciliśmy mu 100 szekli za 3 doby i zaufaliśmy że znajdziemy samochód za 3 dni. Intuicja podpowiadała że będzie dobrze. Nic innego nam nie zostało. Pan zrobił na nas dobre wrażenie. Na szczęście na wrażeniu się nie skończyło i samochód nadal tam stal kiedy wyjeżdżaliśmy. Tak, czy inaczej kosztowało nas to dużo nerwów i przez 3 dni w Jerozolimie nie dawała nam spokoju myśl czy dobrze zrobiliśmy. Dlatego przy następnej okazji wynajmu samochodu na pewno dobrze się zastanowię czy warto.
   Do hostelu dotarliśmy około godz 22:00 . Juz nie musze chyba nikogo przekonywać w jakim stanie były nasze dzieci . Na szczęście miałam jeszcze te kaszki w proszku a w hostelu była kuchnia wiec moglam szybko dać im jeść i położyć ich spać. Hostel był dosyć tani i bardzo mile nas zaskoczył. Znajdował się w starej części Jerozolimy i mial 700 lat. Resztę to już samemu można sobie wyobrazić. Miejsce było naprawdę świetne, a do tego miał taras na dachu z widokiem na Jerozolimie w jednym z jej najwyższych punktów. Mogliśmy choć przez chwilę  poczuć się jak za czasów Chrystusa i cieszyć się klimatem Jerozolimy .To była dobra decyzja, choć długo się zastanawiałam gdzie powinniśmy nocować bo słyszałam że stara część miasta nie należy do najbezpieczniejszych. Podczas całego pobytu nie mieliśmy żadnego poczucia że jest tu niebezpiecznie.
   W Jerozolimie spędziliśmy 3 dni i w tym czasie mogliśmy zobaczyć jej 3 części. ( 3 z 4 bo część Armeńska jest zamknięta dla turystów). Między częścią żydowską a pozostałymi częściami była znacznie duża różnica. Nie tylko w czystości i porządku, ale także w podejściu ludzi. Część Żydowska była dużo bardziej zadbana, ale też mieszkańcy byli bardziej zamknięci. Dowiedzieliśmy się, że w starej części miasta mieszkają w zasadzie najbardziej ortodoksyjni Żydzi, którzy większość czasu przeznaczają na modlitwę. W części muzułmańskiej już nie było aż tak czysto ale przynajmniej ludzie wydawali się być bardziej otwarci, tak samo jak w części chrześcijańskiej. Mogliśmy też odwiedzić święte miejsca jak Golgotę i grób Pana Jezusa, Wzgórze Oliwne, Ścianę Płaczu czy wejść na dziedziniec wielkiego meczetu. Udało nam się nawet zobaczyć Cerkiew Sw Magdaleny. Zwiedzając Ścianę Płaczu podeszła do mnie Żydówka i zapytała czy jesteśmy Żydami, kiedy zaprzeczyłam powiedziała ” Każdy Żyd to cud, Bóg stworzył świat dla Żydów”. I to zdanie może chyba podsumować naszą wycieczkę w części żydowskiej oraz mentalność jej mieszkańców.
   Jerozolima to bardzo magiczne miejsce. A szczególnie stare miasto, miejsce gdzie przeplata się tyle religii i obyczajów. Bardzo się cieszę że mogliśmy do woli i bez pośpiechu spacerować po starym mieście. A fakt że w hostelu mieliśmy kuchnie mogliśmy sami sobie gotować przez co choć trochę zaoszczędzić.
   Informacje praktyczne:

1. hostel w którym się zatrzymaliśmy to Citadel Youth Hostel http://www.citadelyouthhostel.com/

2. Podczas zwiedzania Grobu Pańskiego i Golgoty polecam przyjść z samego rana kiedy nie ma jeszcze kolejek, inaczej trzeba troche poczekać, chyba że ma się małe dzieci i liczy na uprzejmość 🙂
3. Meczet Al Aksa też ma swoje godziny otwarcia. Jak nie ma modlitwy można wejść na dziedziniec. Warto zobaczyć
4. Jest możliwość zamówienia darmowej wycieczki po Jerozolimie z przewodnikiem, Warunkiem jest aby się zapisać przez internet i po wycieczce kto chce może dać jakiś mały napiwek. http://www.neweuropetours.eu/jerusalem/en/home
5. Jeżeli chodzi o zwiedzanie z wózkiem to w starej części miasta jest dosyć dużo schodów.
Scroll Up

Pin It on Pinterest

Share This