W tym roku podczas naszych wakacji na Teneryfie postanowiliśmy zobaczyć już od dawna nam polecaną Fuerteventure. I szczerze wam powiem, że nie wiem czemu do tej pory jeszcze tam nie byłam. Przecież ja uwielbiam niekończące się plaże z jasnym piaskiem i turkusową wodą. I taka właśnie jest Fuerteventura, to wyspa na której można chyba przez cały roku codziennie odkrywać nowe plaże. Te ogromne, ciągnące się kilometrami jak i tem malutkie kameralne. My mieliśmy przed sobą niecały tydzień więc musieliśmy bardzo ograniczyć nasz wybór miejsc które zobaczymy więc postawiłam na te bardziej znane miejsca.

Pierwszy nasz wybór o dziwo padł nie na plaże, ale na urocze miasteczko, jedno z najstarszych na wyspach kanaryjskich Betancurie. A ponieważ było to w miarę po drodzę z portu w Morrojable do El Cotillo (miejsca gdzie mieliśmy wykupiony nocleg) postanowiliśmy zboczyć trochę z drogi i zobaczyć to miejsce. Urocze, małe, białe miasteczko położone wsród piaszczystych gór robi niezłe wrażenie. Jest to raczej spokojne miejsce niezasypaną turystami. Więc jak ktoś szuka takiego klimatycznego miejsca gdzie można poczuć kulturę i styl kanaryjski to polecam koniecznie. My jeszcze dodatkowo byliśmy tam w niedzielne popołudnie, więc spotkaliśmy naprawdę niewielu ludzi podczas naszego spaceru. Co więcej jest to miasteczko wielkościowo idealne na spacer z dzieckiem. Spacer o własnych nogach (zapomnijcie o wózku ze względu na kamienne drogi i chodniki). Dodatkowo u podnóża znajduje się całkiem przytulny plac zabaw, jak wiadomo bardzo ważny punkt zwiedzania dla wszystkich dzieci.

Jak dostać się na Fuerteventure?

Z polski latają loty czarterowe więc trzeba by posprawdzać w biurze podróży lub raz w tygodniu lata wizzair z Katowic. Istnieje tez opcja nr dwa, ale to dla tych wytrwałych jak my czyli przedostanie się z Teneryfy statkiem (  Naviera ArmasFred Olsen ), bądź samolotem ( Binter Canarias  ). My jak zwykle utrudniliśmy sobie życie i popłyneliśmy statkiem, dobrze że przynajmniej podczas rejsu znajdowała się grupa animatorów to przynajmniej podróż minęła trochę szybciej. Udało mi się nawet wygrać dwie kawy w bingo (niestety jedna z nich została wylana przez Olivera ).

 

Fuerteventura with children. How to get to Fuerteventura and what to see in Betancuria

This year during our vacation in Tenerife we ​​decided to visit highly recomendad island – Fuerteventura. And I will honestly tell you that I don’t know why I haven’t been there yet. After all, I love the endless beaches with light, white sand and turquoise water. And this is what Fuerteventura is, an island on which you can probably discover new beaches every day of the year. Those endless, which stretch for many kilometers and  as well those tiny and calm ones. We had less than a week ahead, so we had to limit our  of places which we want to see.  So I decided to visit these more known places.

The first of our selection surprisingly fell not on the beach, but on the charming town, one of the oldest on the Canary Islands – Betancuria. And because it was on our way from the port of Morrojable to El Cotillo (the place where we had our the accommodation), we decided to deviate a bit from the road and visit this place. A charming, small, white town located among sandy mountains, makes a good impression. It is a rather quiet, not very touristic place. So if someone is looking for such an atmospheric place where you can feel the culture and the Canarian style, I recommend it. We were also there on Sunday afternoon, so we met a really few people during our walk. What’s more, this  small town is ideal for a walk with a child. Walk with his own legs (forget about the pram because of the stone roads and pavements). In addition, there is a quite cozy playground, as you know it is a very important sightseeing point for all children.

How to get to Fuerteventura?

Charter flights fly from Poland so you would need to check in a travel agency or there is a regular flight once a week with  wizzair from Katowice. There is also option number two, but for those persistent like us :), i.e. getting from Tenerife by ferry (Naviera Armas, Fred Olsen), or by plane (Binter Canarias). As usual, we made our life more difficult and sailed by a ferry, it is good that at least during the cruise there was a group of animators, so the journey passed a little faster. I even managed to win two coffees in bingo (unfortunately one of them was poured by Oliver).

 

Scroll Up

Pin It on Pinterest

Share This